O zgubnych skutkach wynoszenia śmieci

[ File # csp6395770, License # 2244437 ]
Licensed through http://www.canstockphoto.com in accordance with the End User License Agreement (http://www.canstockphoto.com/legal.php)
(c) Can Stock Photo Inc. / PicsFive

Praktycznie nie rozstawaliśmy się. Byliśmy nierozłączni jak „Masza i Niedźwiedź”. 2,5 roku idealnej symbiozy. Tydzień temu myjąc ręce zorientowałem się, że zniknęła. Moja obrączka ślubna przepadła jak pieniądze z Amber Gold. Zrobiłem szybką retrospekcję. Pamiętałem, że kilka godzin wcześniej pisząc na komputerze, obkręcałem ją wokół palca zastanawiając się nad kolejnym zdaniem. Taki odruch, bo od początku była trochę luźniejsza. Pod wieczór ogarniałem pokój po przejściu huraganu Pola, a później wyszedłem wynieść śmieci. Pół biedy jeśli wsiąkła w domu, ale na dworze? Kaplica. Na chodnikach było z pół metra śniegu. Chwyciłem latarkę i raz jeszcze przeszedłem trasę z domu do kubła na śmieci. Zajrzałem do kubła. Powstrzymałem się, żeby do niego nie wleźć. W domu przeryłem zabawki Polki, zajrzałem w najmniejsze szczeliny. Znalazłem kilka wyschniętych kanapek Polki, dwa złote i cztery gumki do włosów. Czarny scenariusz, najbardziej zresztą prawdopodobny zakładał, że zsunęła mi się z palca, kiedy wyrzucałem śmieci. Zimno, naczynia krwionośne się obkurczają, kubeł otwarty, obrączka chyc do kubła i witaj przygodo. Idealne warunki do zgubienia obrączki. Minął tydzień. Chyba było widać, że żal mi zguby, bo nawet Matka Polki nie wysuwała podejrzeń czy oby na pewno nie zastawiłem jej w lombardzie albo nie przegrałem w karty. Stopniał śnieg. Poszedłem wyrzucić śmieci. Z przyzwyczajenia rozglądałem się po drodze. Miałem już wracać, kiedy w kałuży tuż obok kubła coś błysnęło w słońcu. Uwierzycie, że to była moja obrączka? Ja też nie mogłem, ale to była ona. Cały tydzień przeleżała sobie w śniegu, a potem pół dnia w wodzie. Nie jakoś specjalnie schowana. Centralnie na widoku. Błyskawicznie ją chwyciłem i triumfalnie uniosłem nad głowę, a z ust wyrwało mi się cichutkie „My precious!”.

Teraz już Cię nie opuszczę aż do śmie(r)ci.

Morał z tej historii jest taki, że jak macie za luźną obrączkę, to albo dajcie ją do zmniejszenia albo zacznijcie więcej jeść, ale broń Boże nie wynoście śmieci.